O tym jak uratowałem życie Grzesiowi.

W zeszłym roku popsuł mi się laptop, po prostu się wyłączył. Więc Grzesiek (bo tak się nazywał) umarł i już nie wstał. Nie będę uklrywał, spodziewałem się tego bo od roku chłopak ledwo oddychał. Grzesiek ma już pare dobrych lat, czasem go otwierałem, czyściłem i wymieniałem pasty. Myslałem, ze jest mu ze mną dobrze ale… Czytaj dalej O tym jak uratowałem życie Grzesiowi.